Magazyn o komunikacji i mediach, utrzymany w tonie twórczego bałaganu, choć nie bez tęsknoty za porządkiem.
Kategorie: Wszystkie | Cytaty 40-50 | Historie do wzięcia | Komunikacja
RSS

Komunikacja

niedziela, 19 stycznia 2014

To wydawnictwo jest zapewne starsze, od najstarszych Czytelników mojego blogu/a. Pochodzi z 1978 roku! Warto po nie sięgnąć, bo niesie uniwersalne wartości. Teraz, obecnie, aktualnie, współcześnie,dziś - bez umiejętności wypowiadania się, na dowolny temat, znaczymy niewiele. Prawie nic. Każdy, nowy trop w tym obszarze staje się bezcennym. Z wielką przyjemnością oddaję głos mistrzom z lat 70. 

W  zgodzie z narodowym porze­kadłem, że tam, gdzie dwóch Polaków, tam trzy partie — rów­nież arcyprosty z pozoru pro­blem dykcji posiada swoje za­wiłości. Zdawałoby się, iż Dyk­cja to po prostu styl głośnego wypowiadania się, a Dykcja pra­widłowa to precyzyjne wymawia­nie wszystkich zgłosek, jakimi szeleści nam polszczyzna. l z tym szeleszczeniem to istotnie spra­wa prosta: gdy aktor wadliwie swoim „sz" czy „ś" zaśwista, ka­żdy to odkryje i każdy potępi. Ale już głoski nosowe, różne „q" czy „ę", odmiennie działają na słuchaczy. Są wśród nich :

Puryści, którzy domagają się, iżby dźwięk brzmiał tu w sposób pełny, acz  nienatarczywie

Liberałowie, co ra­dzą by te ostrości maksymalnie zacierać

A już tragedia istna  jest z głoską „ł"! Ongiś profesorowie w szkołach teatralnych męczyli swych podopiecznych mozolnymi wierszydłami w rodzaju:

  • Siedziała małpa na płocie i gryzła słodkie łakocie
  • Spadło sadło na kowadło i złamało sobie łeb

Dziś poniektórzy odmawiają „ł" ja­kiegokolwiek prawa do scenicz­nego obywatelstwa, mieniąc je głoską sztuczną, rdzennej polszczyźnie obcą, a mowie teat­ralnej wadzącą. Odbywają się w tej sprawie sympozja, kursokonferencje, a nawet samosądy. W tej sytuacji autorzy Dykcyonarza mogą jedynie namawiać Czytel­ników, by ten tekst konsumowali bezgłośnie. Każda bowiem próba interpretacji wokalnej mo­że ich narazić na pomówienie, że mają wadliwą dykcję, zaś przed taką opinią bliźnich au­torzy radzi by swoich czytelników ustrzec.


Źródło:

Dykcyonarz Teatralny. Witold Filler, Ryszard Marek Groński, Jerzy Wittlin.

Wydawnictwo  Artystyczne i Filmowe. Warszawa 1978.

Tagi: dykcja
23:42, zamiastki , Komunikacja
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 grudnia 2013

 - Halo

- Cześć Kochanie. Dzwonili do mnie z wydawnictwa. Próbka tekstu bardzo się  spodobała. W poniedziałek podpisuję  umowę. Piszę swoją pierwszą książkę!

- To fajnie, ale wiesz dziś są Mikołajki. Trzeba dzieciom kupić prezenty. Nie wiem  co z obiadem na jutro.

- A mógłbyś coś miłego powiedzieć swojej literatce. Może, że jesteś dumny?

- Tak jestem, ale  nie mogą już rozmawiać. Tu właśnie i teraz płacę panu za pietruszkę. Ile to było? Aha złoty dwadzieścia.

Proza i życie. Proza życia. 

czwartek, 13 czerwca 2013

Europa to za mało. Za chwilę będzie cały świat. Mam już zebrane dźwięki. Dworcowe zapowiedzi, szczególnie w Azji są śpiewne, kolorowe i emocjonalne. Jednak i tam są już głosy z komputerów. Zupełnie jak u nas...


Więcej głosów i komunikacji na szynach:

http://empiro.blox.pl/2013/05/Slysze-glosy.html

http://empiro.blox.pl/2013/05/Upychacze.html

niedziela, 26 maja 2013

Piątek. Znowu do pracy. Tłok na drodze, w pociągu i metrze. Na szczęście nikt nie będzie mnie upychał i dopychał. A jeśli nawet, to nie założy białych rękawiczek. Jak wczoraj. Jechałem na mostku. To taka przestrzeń pomiędzy przedziałami. Jedzie się na stojąco, w miłym towarzystwie. Tym razem wprost z kultowego serialu Otchłań namiętności.

Mój towarzysz podróży, wspierając się piwem, poszukiwał telefonicznie swej bogdanki. Stosunkowo szybko wtoczyła się na mostek. Była kompletnie pijana. Na dzień dobry zaśpiewała wiązankę topowych przekleństw, sięgając do przepastnej i  brzęczącej reklamówki. Wyciągnęła Finlandię 0,7. Wypiła spory haust z gwinta(u) i zaczęła snuć opowieści.  Jej partner, chłonął piwo i niesamowite gangsterskie oraz miłosne historie. Opowiadając o uczuciach, emocjach,  popychała swojego faceta. Był postawny, ale po kolejnym dźgnięciu wpadł do toalety. Ona razem z nim. Wrócili po kilku minutach, nieco uspokojeni. Z nowymi, ożywczymi bluzgami w ustach.

Widziałem to, słyszałem. Nie dało się stać  gdzie indziej. W podobnej sytuacji była  piękna i młoda Japonka, z szeroko otwartymi oczami. Przyznała się, że trochę zna polski, ale dopiero od niedawna poznaje nasze przekleństwa. Odebrała dobrą lekcję. Poznała wiele nowych słów na ka,cha,es,jot i pe. Pocieszające jest to, że dzień wcześniej obsługiwała tę(tą) panią od gwinta(u) w sushi barze. Same fakty. Jaka szkoda, że nie jestem literatem.


Polecam wpisy o małej, dużej komunikacji i emocjach:

Megafoniści: http://empiro.blox.pl/2013/05/Slysze-glosy.html

Relacje rodzinne: http://empiro.blox.pl/2013/03/Ty-krzyczysz-ja-slucham.html

Historie z drogi do/po pracy:  http://empiro.blox.pl/2011/12/Trzy-w-jednym-i-bez-par.html

piątek, 24 maja 2013

Morgan Freeman podczas podczas telewizyjnego wywiadu promującego jego nowy film zdrzemnął się. W tym czasie o fabule mówił jego starszy kolega - osiemdziesięcioletni sir Michael Caine. Wideo poszło w świat. Kilka godzin później, na swoim profilu FB  Freeman napisał:

 

Tak naprawdę to wcale nie zasnąłem. Jestem beta testerem "Google powieki".

Po prostu skorzystałem z okazji i zaktualizowałem sobie swoją stronę na Facebooku.

Przy okazji zaprosił do oglądania wieczornego programu TV ze swoim udziałem.  Ten wpis przyniósł mu, w ciągu 14 godzin, ponad 20 tysięcy lajków. Średnia - 23 na minutę.

Duża rzecz. Morgan ma 75 lat. Tymczasem dla wielu internautów, osoby w tym wieku, nie żyją przynajmniej od 45 lat. Freeman osiąga rekordy wejść na portal FB, w swojej kategorii wiekowej. A w tym samym roku (1937) urodzili się przecież:

  • Jack Nicholson
  • Dustin Hoffman
  • Anthony Hopkins

W zakresie komunikacji i kreowania wizerunku klasa sama w sobie !


 Zachęcam do lektury innych, ciekawych wpisów na temat komunikacji i kreowania wizerunku:

1. Brad Pitt o magicznej pięćdziesiątce: http://empiro.blox.pl/2011/11/50.html

2. Agata Kulesza o kulcie młodości: http://empiro.blox.pl/2012/03/40.html

3. Facebook:http://empiro.blox.pl/2012/02/Siedemnastowieczny-Facebook.html




czwartek, 16 maja 2013

Głośnik na stacji, z której codziennie odjeżdżam do pracy, milczy. Ostatnio, jeśli dobrze pamiętam, popłynął z niego głos ponad 2 lata temu. Megafoniści odchodzą już w zapomnienie. Zastępuje ich (je) cisza, albo głosopodobne dźwięki wytworzone dzięki  syntezatorom mowy. A tymczasem:

Megafon jest przecież głównym kanałem informacji końcowej. Najprzyjemniejsze w tej pracy, tak dla nas, wolontariuszy, jak i dla etatowej obsługi megafonu, była ta odświętna różnorodność, którą można było porównać do wieży Babel.  Popełnienie błędu wiąże się z przykrymi dla podróżnych konsekwencjami.*

Ciekawe, co ma na temat do powiedzenia Jacek - syntetyzer mowy, znany z wielu polskich dworców kolejowych. Jacek jest jednym z pionierów nowego stylu komunikacji z pasażerami.

* Cytat z tekstu "Byłem megafonistą na Dworcu Centralnym”, który ukazał się w piśmie i na portalu internetowym "Rynek Kolejowy" : 

http://www.rynek-kolejowy.pl/33933/Bylem_megafonista_na_Dworcu_Centralnym.htm

Głos: Jacek z firmy Ivona Software, Muzyka: Pat Metheny Tekst: własny Megafoniści: Youtube

niedziela, 21 kwietnia 2013
W latach dziewięćdziesiątych zeszłego stulecia pracowałem w tygodniku ekonomicznym. W Polsce Internet dopiero raczkował. Głównymi narzędziami pracy były telefony i faksy, a przede wszystkim spotkania.Dookoła mnóstwo się działo. Powstawały nowe firmy, a naszym zadaniem było opisywanie ówczesnego biznesu. Mieliśmy dużo pracy. Któregoś dnia po kolejnej rozmowie telefonicznej, mój kolega z odrazą odrzucił słuchawkę i powiedział: - Na szczęście dla przyszłych pokoleń, za parę lat naszą pracę będą wykonywać androidy.- Te słowa sprawdzają się po 20 latach. W kilku redakcjach teksty piszą już cyberautorzy.
wtorek, 12 marca 2013

Wraz z żoną, dawno temu zawarliśmy układ i dotrzymujemy go, bez względu na to, jak bardzo się zdenerwujemy. Kiedy jedno krzyczy - drugie powinno słuchać. Jeśli krzyczy dwoje na raz, nie może być mowy o żadnym porozumieniu. Jest wtedy tylko hałas.

Tę cenną wskazówkę mogą też wprowadzić w życie:

  • Szef i pracownik
  • Rodzic i dziecko
  • Politycy

Kto jest autorem tych słów? Jan Peerce - tenor. Śpiewacy nie są uznawani za mędrców. Pewnie mówią to Ci, którzy zazdroszczą im pięknych głosów i powodzenia u Pań oraz Panów. Peerce (1904 - 1984) zalicza się do grona największych śpiewaków operowych w historii USA. Jego kłótnie z żoną trwały przez całe małżeństwo, czyli 50 lat. Już na początku swojego wspólnego życia ustalili zasady, a potem nie zabrakło im konsekwencji w ich przestrzeganiu. Jak można, to i trzeba.

Jan Peerce zaśpiewał pieśń "Mattinata" (Poranek). Skomponował ją Rugiero Leoncavallo w 1904 roku. Specjalnie dla Enrica Caruso - największego tenora  XX wieku.

 


Zachęcam do lektury interesującego wpisu na temat kreowania wizerunku w wykonaniu "zaprzyjaźnionych" dziennikarzy.

http://empiro.blox.pl/2012/03/Szkoda-ze-nie-o-mnie.html

niedziela, 09 września 2012

Najchętniej przytoczyłbym fragmenty wszystkich wywiadów z tej książki. Wrocławianie - zasiedzieli i przyjezdni okazali się świetnymi ludźmi oraz rozmówcami. A byli wśród nich powszechnie znani, prawie lub celebryci : Jan Miodek, Jose Torres, Maja Włoszczowska, Robert Gonera, Kinga Preis i Marek Krajewski. Jednak najbardziej zafascynowało mnie odkrywanie nietuzinkowych  postaci, które mówią najprawdziwsze z prawd.

Bardzo lubię bezpośredni kontakt z ludźmi, rozmowę. Oficjalne uroczystości są tego zaprzeczeniem. Coś musi powiedzieć prezydent, wojewoda, rektor... I coś mówią. Przemówienia są pełne frazesów, bo pisze się je często w pośpiechu, nie ma czasu na głębszą refleksję. Ludzie tego niespecjalnie słuchają, bo ważne kto, a nie, co mówi. Kiedyś ktoś zaprosił mnie, bym napisał artykuł do jakiegoś tomu. Gdy odpowiedziałem, ze na ten temat nie mam nic do powiedzenia, usłyszałem: „nie szkodzi, liczy się nazwisko". To mnie razi, ludzie mają sobie tyle do powiedzenia, że szkoda wspólnego czasu na takie powierzchowne wypowiedzi.*



* Wypowiedź profesora Leszka Pacholskiego.  Znakomitego matematyka, informatyka i logika. Urodził się w Niemczech, wychował w Wałbrzychu, od czasu studiów mieszka we Wrocławiu.  Od 1980 roku pracuje na Uniwersytecie Wrocławskim. Był dyrektorem Instytutu Informatyki, a w latach 2005-2008 roku rektorem  uczelni. Mistrz i wychowawca kilkudziesięciu świetnych naukowców. Sam był stypendystą i profesorem wizytującym, między innymi w Berkeley, Paryżu, Yale, Princeton i Oxfordzie. Napisał kilkadziesiąt prac, wśród nich o logice w informatyce, teorii modeli, równaniach na słowach i prawach zerojedynkowych. Laureat wielu nagród naukowych i juror prestiżowej amerykańskiej nagrody dla najlepszych w świecie informatyków.

Wrocławianie: 30 rozmów. Autorzy: Jacek Antczak, Anna Fluder. Wydawnictwo Dolnośląskie. Projekt okładki i stron tytułowych: Magdalena Wosik.

Zapraszam do lektury tekstu o celebrytach w XX wieku: http://empiro.blox.pl/2010/03/Kultowi-autorzy-Celebryci-w-oparach-absurdu.html

sobota, 04 sierpnia 2012

 

Ludzie są jak kamienie. Jak je wrzucisz do jednego bębna i będziesz dostatecznie długo tym bębnem obracać, to powycierają im się kanty i kamienie zrobią się obłe.*

 

Tak o relacjach mieszkańców Słubic i Frankfurtu nad Odrą, po 1989 roku powiedział dr Krzysztof Wojciechowski, dyrektor Collegium Polonicum w Słubicach**. Jego zdaniem były to lata  wzajemnego ocierania, poznawania i uczenia się siebie nawzajem oraz oswajania demonów z przeszłości. Od Niemców uczyliśmy się precyzji, solidności i umiłowania porządku. Polacy zaś imponowali sąsiadom kreatywnością, polotem i szybkim dostosowaniem się do nowych zasad rynku.

Cytat trafnie ujmuje zmiany, które  zachodzą na naszych oczach. Taki bęben, działał znakomicie na Stadionie Dziesięciolecia, w czasach gdy był  Jarmarkiem Europa.  Handlem zajmowali się tam obywatele wszystkich państw z dawnego RWPG. Z czasem dołączyli do nich imigranci z  Azji i Afryki. Pamiętam swoje wycieczki po koronie stadionu i szok jaki przeżyłem, kiedy okazało się, że monopol na sprzedaż kurtek zimowych mieli czarnoskórzy handlarze z Nigerii. A skuteczności działania bębnów dowodziły, prowadzone po polsku, kłótnie kupców. Bez względu na kraj ich pochodzenia.


*Obły: mający kształt podłużny i zaokrąglony, walcowaty, jajowaty. Słownik języka polskiego.

** Cytat z tekstu: "Trzy cuda nad Odrą. Granica połączyła dwa świat". Autorka: Beata Bielecka, Gazeta Lubuska 2011. Materiał pochodzi z książki: PLCZ, Local Press Award - Sąsiedzkie spotkania lokalnej publicystyki. Organizator konkursu: Press Club Polska, w ramach projektu współfinansowanego przez MSZ.

Ilustracja: Google Maps

 
1 , 2 , 3
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze
Zakładki:
Blogi
Szablony
Tagi